DORSZ ogłosiło rano, że zakończyło operowanie lotnictwa wojskowego prowadzone w polskiej przestrzeni powietrznej w reakcji na nocne uderzenia Federacji Rosyjskiej na cele w Ukrainie. Dowództwo przekazało, że naziemne systemy obrony powietrznej i rozpoznania radiolokacyjnego wróciły do standardowych zadań operacyjnych. W komunikacie zaznaczono również, że nie zarejestrowano naruszeń przestrzeni powietrznej Rzeczypospolitej.
Jak przebiegała reakcja Sił Zbrojnych?
W nocy DORSZ uruchomiło siły i środki przewidziane procedurami kryzysowymi. Według komunikatów, myśliwce zostały poderwane, a naziemne systemy osiągnęły stan gotowości. Różne relacje wskazują, że operowanie rozpoczęło się w godzinach porannych — około 3:00–4:00 — a zakończenie operacji zgłoszono następnie w pierwszej części dnia.
Kto wspierał ochronę polskiego nieba?
Dowództwo podziękowało partnerom, których samoloty i systemy wsparły działania na rzecz bezpieczeństwa powietrznego. W komunikatach wymieniono siły sojusznicze, w tym lotnictwo Szwecji, Hiszpanii i Czech. Informowano także, że systemy obronne Niemiec i Holandii wzmocniły ochronę przestrzeni powietrznej Polski.
Co to oznacza dla bezpieczeństwa na ziemi?
Wojsko podkreśliło, że nadal monitoruje sytuację nad Ukrainą i pozostaje w stałej gotowości do działań obronnych. DORSZ zaznaczyło, że powrót systemów do standardowej działalności oznacza przywrócenie normalnego poziomu gotowości operacyjnej, natomiast prowadzone patrole i rozpoznanie pozostają aktywne zgodnie z obowiązującymi procedurami.
W nocy i nad ranem na terytorium Ukrainy ogłoszono alarmy powietrzne w związku z zagrożeniem atakami rakietowymi i dronowymi. Informacje o skutkach nalotów wskazywały na uszkodzenia i poszkodowanych w różnych regionach tego kraju.