Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego zapowiada, że od początku przyszłego roku detektorzy będą mogli zgłaszać chęć prowadzenia poszukiwań za pośrednictwem mobilnej aplikacji. Ma to zastąpić obecny model, w którym wiele zgłoszeń trafia do konserwatorów i wymaga długotrwałego uzyskiwania pozwoleń. Resort ocenia koszty stworzenia aplikacji na 2,5 mln zł, lecz prace nad nią są dopiero na wczesnym etapie.
Jak ma działać nowa aplikacja?
Aplikacja ma służyć do zgłaszania zamiaru prowadzenia poszukiwań zabytków archeologicznych i ma zastąpić długotrwały proces wnioskowania o pozwolenie. Ministerstwo planuje powierzyć część prac Instytutowi Łączności, co wzbudziło wątpliwości dotyczące ominięcia przepisów o zamówieniach publicznych. Termin wdrożenia jest napięty, a resort nie udzielił odpowiedzi na pytania o ewentualne przesunięcie harmonogramu.
Ile państwo może wydać na nagrody i opiekę nad znaleziskami?
Nowe przepisy przewidują możliwość wypłacenia znalazcom nagrody sięgającej 25-krotności przeciętnego wynagrodzenia, co resort określa jako około 222 tysięcy złotych za szczególnie cenne znalezisko. Ministerstwo szacuje, że w pierwszym roku same wypłaty nagród mogą wynieść około 3,25 miliarda zł. Dodatkowo na ekspertyzy, konserwację i przechowywanie znalezisk przewiduje się kolejne około 3 miliardy zł.
Jakie są główne obawy wobec zmian?
Eksperci i środowiska archeologiczne wskazują na ryzyko masowych zgłoszeń i tzw. "gorączki złota", czyli zwiększonego napływu zgłoszeń, które nie zawsze będą dotyczyć świeżych odkryć. Prof. Maciej Trzciński zwraca uwagę, że system może nie pozwolić na ustalenie, czy przedmiot nie był wcześniej znaleziony, a portal e-zabytek nie udostępnia dokładnych współrzędnych stanowisk archeologicznych. Reprezentanci poszukiwaczy, jak Paweł Kozłowski z Polskiego Związku Eksploratorów, podkreślają, że dotychczas znalazcy rzadko otrzymywali nagrody, a szacunki kosztów mogą być zawyżone.
Resort zapewnia, że środki na nagrody zostały zabezpieczone, ale nie rozwiewa wątpliwości dotyczących możliwości opóźnień wdrożenia. Szacunki kosztów i zastrzeżenia proceduralne pozostają kluczowymi elementami debaty o nowych zasadach.